Strata punktów w Rzeszowie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jerzy Linka   
niedziela, 29 listopada 2009 20:39

koszykowkaCałkowicie niespodziewaną, ale za to brzemienną w skutkach, inwazję obiektywnych trudności przeżył nasz zespół przed wyjazdem na mecze ligowe do Rzeszowa. Powstała w wyniku nagłej inwazji epidemia usprawiedliwianych niemożności spowodowała, że na Podkarpacie drużyna pojechała w najmniejszym z możliwych, czyli w pięcioosobowym składzie. Jedynym, mikroskopijnym pluskiem całej tej sytuacji był fakt, że po raz pierwszy od dawien dawna trener Beata Kucharczyk nie musiała głowić się nad najbardziej optymalnym skonfigurowaniem wyjściowej pierwszej piątki – tym razem nasi zawodnicy problem ten wzięli na siebie. Był to jedyny maleńki „plusik dodatni” całego wydarzenia, pozostałe to prawdziwy ocean „minusów ujemnych”.  Efektem chwilowej pandemii panującej w zespole były dwie porażki, w tym jedna dotkliwa i tym samym spadek w ligowej tabeli.

W sobotnim meczu los i tak okazał się dla nas nadspodziewanie łaskawy, a w tym stanie rzeczy osiągnięty wynik 36:43 (21:14, 7:8, 4:13, 4:8) można uznać za porażkę w granicach przyzwoitości. Niestety w niedzielę było już znacznie gorzej, zwłaszcza gdy w czwartej kwarcie za pięć przewinień musiał zjechać z parkietu Maciek Banaszek i nasza drużyna kończyła mecz w czwórkę, ograniczając się w tej sytuacji głównie do obrony. Wynik spotkania 49: 90 (10:16, 6:22, 17:22, 16:30) mówi wszystko o meczu i jest to ten moment w karierze drużyny, o którym trzeba będzie jak najszybciej zapomnieć.

W spotkaniach w Rzeszowie cała nasza piątka zawodników punktowała: Dariusz Zaorski  - 12 i 21, Witold Misztela – 9 i 8, Maciej Banaszek – 7 i 6, Radosław Ratkiewicz – 6 i 8 oraz Grzegorz Papis – 2 i 6.

Jesienną rundę ligową zakończymy na wyjeździe meczami z Konstancinem. Wiele na to wskazuje, że do tego czasu uda się wyleczyć drużynę z choroby obiektywnych trudności.

Zmieniony: piątek, 02 kwietnia 2010 08:10