W organizowanym przez nas w ostatni weekend (20-22.XI.) Turnieju o Puchar Polski w Koszykówce na Wózkach, drużyna Rzeszowa – po raz drugi z rzędu wywalczyła to cenne trofeum, pokonując w finale zespół z Konstancina.
Nim do tego doszło rozegrano sześć meczów eliminacyjnych oraz dwa spotkania w fazie finałowej.
W inauguracyjnym meczu Turnieju stanęły naprzeciwko siebie zespoły, które dzieliła przepaść zarówno w sportowym wyszkoleniu poszczególnych zawodników, dorobku drużyny jak i celów stawianych przed oboma zespołami. ORTO-RES START Rzeszów, obrońca Pucharu Polski, wieloletni mistrz, a obecnie wicemistrz Polski, stanął na przeciwko drużyny PSSON START Białystok, która z wielu powodów już od kilku lat nie bierze udziału w rozgrywkach pierwszoligowych. Wynik tego typu konfrontacji mógł być tylko jeden – wysoka wygrana Rzeszowa 85 : 26, choć zawodnikom Białegostoku należą się słowa uznania za podjęcie walki i niezrażanie się niepowodzeniami w poczynaniach na parkiecie.
W drugim meczu Turnieju nasz zespół zmierzył się z Wrocławiem. Mimo, że niedawno w lidze odnieśliśmy dwa pewne zwycięstwa nad naszym przeciwnikiem, to wcale to nie musiało się przekładać na rozgrywki pucharowe. Rywalizacja ta rządzi się własnymi prawami i często osiągane są w niej dość zaskakujące rezultaty. W tym konkretnym przypadku wszystko poszło zgodnie z planem i na swym koncie mogliśmy zapisać pierwsze zwycięstwo 77 : 41. Podczas spotkania w pełni kontrolowaliśmy przebieg gry, a korzystny dla nas wynik meczu ani przez moment nie był zagrożony. W konfrontacji z Wrocławiem punkty dla naszych barw zdobyli: T. Księżopolski -22, R. Stańczuk -17, R. Ratkiewicz i T. Rojewski – po 10, D. Zaorski – 6, W. Misztela i P. Krzak – po 4 i G. Papis – 2.
Trzeci mecz turnieju, był kolejnym spotkaniem bez niespodzianek. O wiele bardziej renomowany zespół z Łodzi nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Białegostoku. Wynik 68 : 14 mówi o tym spotkaniu wszystko, choć i tym razem skazany na porażkę Białystok pokazał sportowy charakter i do końca meczu bardzo ambitnie walczył o jak najkorzystniejszą dla siebie zdobycz punktową.
W czwartym meczu turnieju stanęły naprzeciwko siebie drużyny o teoretycznie wyrównanym potencjale – Konstancin i Wrocław, choć w przedturniejowych zapowiedziach Konstancin deklarował walkę o najwyższe trofeum. Przebieg meczu wykazał, ze nie były to deklaracje bez pokrycia. Pierwsza kwarta spotkania przebiegała pod dyktando naszych odwiecznych rywali „z za miedzy” i zakończyła się sześciopunktową przewagą Konstancina. W drugiej kwarcie gra się wyrównała, a Wrocław zdołał odrobić dwa punkty. Również w trzeciej kwarcie nieznacznie przeważał Wrocław i ponownie na swoim koncie mógł odnotować sukces w postaci odrobionych kolejnych dwóch punktów. W tej sytuacji, przed rozpoczęciem czwartej – decydującej partii, przewaga Konstancina wynosiła zaledwie dwa punkty i wszyscy zadawali sobie pytanie, czy Wrocław utrzyma tendencję z dwóch ostatnich kwart i w tej sytuacji o wyniku meczu zadecyduje dogrywka, czy też któryś z zespołów nie wytrzyma presji i pęknie w końcówce spotkania. Jak się po chwili okazało, wojnę nerwów wygrał bardziej rutynowany Konstancin i to on cieszył się z końcowego wyniku 62 : 51.
Przedostatnie tego dnia spotkanie, rozgrywane pomiędzy Rzeszowem i Łodzią miało przynieść odpowiedź na pytanie, która z drużyn wywalczy prawo walki w finale o Puchar Polski. Oba zespoły zanotowały dotychczas na swym koncie po jednym zwycięstwie i był to mecz „o wszystko” w grupie A. Niestety, z dużej chmury mały deszcz – Rzeszów, jak przystało na obrońcę Pucharu Polski już w pierwszej połowie spotkania wywalczył sobie bezpieczną przewagę, aby później móc jedynie kontrolować przebieg gry. Wprawdzie wynik końcowy 51 : 70 nie był zbyt imponujący, lecz w realiach walki turniejowej liczy się jedynie zwycięstwo i to najlepiej z zachowaniem jak największej ilości sił.
W ostatnim meczu pierwszego dnia turnieju, nasza drużyna zmierzyła się ze swym lokalnym przeciwnikiem ligowym, zespołem z Konstancina. Tak jak w poprzednim spotkaniu, był to mecz „o wszystko”, tym razem w grupie B. Dla obu tych drużyn koszykarska rywalizacja posiada zasadnicze znaczenie oraz kilka podtekstów. Jest to zawsze swoisty rewanż za wyniki osiągane w lidze, a jednocześnie derby Mazowsza, czyli walka o miano najlepszej drużyny w województwie. Nikt chyba nie prowadzi dokładnej i wieloletniej statystyki wzajemnych pojedynków, liczy się zwykle wynik ostatni, a w tej rywalizacji to nasza drużyna po Mistrzostwach Polski była górą, zaś Konstancin przystępował do gry z chęcią uzasadnionego rewanżu. Przebieg pierwszej kwarty nie zwiastował niczego szczególnego. Siedmiopunktowe zwycięstwo i przewaga w walce podkoszowej uśpiła nieco czujność naszych zawodników. Konstancin niezrażony początkowym niepowodzeniem zaczął powoli odrabiać straty i w połowie spotkania nasza przewaga stopniała zaledwie do dwóch punktów. Prawdziwa katastrofa nastąpiła w trzeciej odsłonie meczu, w której o swych doskonałych umiejętnościach rzutowych przypomniał sobie nagle, a dla nas całkiem niepotrzebnie, Rafał Tyburowski. Niestety nasi zawodnicy nie potrafili w tej fazie meczu skutecznie wyłączyć tego zawodnika z osiągania czystych sytuacji rzutowych – efekt, przegrana kwarty aż dziesięcioma punktami. W ostatniej odsłonie meczu tylko w niewielkim stopniu opanowaliśmy sytuację na parkiecie, nadal przewagę w grze posiadał Konstancin i to on dorzucił do końcowego sukcesu jeszcze pięć oczek. Ostatecznie nasi przeciwnicy pokonali nas w stosunku 63 : 50 i tym samym wywalczyli sobie prawo do bezpośredniej walki o Puchar Polski. W meczu tym punkty dla nas zdobyli: R. Stańczuk – 22, T. Księżopolski – 16 oraz G. Pluta, R. Ratkiewicz i T. Rojewski – po 4.
W drugim dniu turnieju rozegrano mecze finałowe. W spotkaniu o piąte miejsce Wrocław bez jakichkolwiek problemów pokonał Białystok w stosunku 90 : 18. W tym miejscu chcielibyśmy jeszcze raz podziękować Białemustokowi za przyjazd i tym samym za uratowanie koncepcji turnieju. Mamy nadzieję, że mimo poniesionych porażek, zarówno trener jak i zawodnicy przynajmniej w aspekcie szkoleniowym uznają swój udział w turnieju za udany.
W meczu o trzecie miejsce zmierzyły się zespoły, które w aspekcie emocjonalnym całkowicie odmiennie odbierały rywalizację o najniższe miejsce na podium. Dla naszych zawodników walka o trzecie miejsce w turnieju o Puchar Polski była niewątpliwie jedną z trudniejszych walk jaką musieli podjąć w ostatnim czasie, była to bowiem walka głównie samych z sobą. W poprzedzających turniej założeniach nie o to miejsce mieli walczyć nasi koszykarze i na pewno nie trzecie miejsce odpowiadało ich aspiracjom i możliwościom. W diametralnie odmiennych nastrojach przystępowała do gry drużyna Łodzi. Łodzianie po początkowych porażkach ponoszonych w lidze, zaczęli powoli wracać do dawniej prezentowanego poziomu i widać u nich było głód sportowego sukcesu. W tym stanie rzeczy, w walce o trzecie miejsce miało prawo dojść do pewnej niespodzianki. Przez trzy kwarty meczu wynik oscylował około remisu. Nasi zawodnicy, u których było widać, że nadal myślami pozostają przy przegranym meczu z Konstancinem, w żaden sposób nie mogli złapać własnego rytmu gry, oddając tym samym inicjatywę w ręce Łodzian. Pewne przebudzenie z letargu nastąpiło dopiero w połowie trzeciej kwarty, gdy po raz kolejny w tym spotkaniu nasi goście doprowadzili do szczęśliwego dla siebie remisu. W momencie tym coś pozytywnego zaskoczyło nareszcie w psychice naszego zespołu i to drobne „coś” pozwoliło nam wygrać ośmioma punktami. Końcowy wynik meczu 52 : 44, choć szczęśliwy dla nas, w żaden sposób nie jest w stanie odzwierciedlić emocji towarzyszących temu spotkaniu. W tym jakże trudnym dla nas meczu zwycięskie punkty zdobyli: R. Stańczuk -19, T. Księżopolski – 12, W. Misztela i G. Papis – po 6, D. Zaorski – 5 i R. Ratkiewicz – 4.
Jeśli w spotkaniu o trzecie miejsce dochodziło do dość dramatycznych zwrotów akcji, to o prawdziwym trzęsieniu ziemi możemy mówić w przypadku finałowego meczu o Puchar Polski. Zmierzyły się w nim dwa dotychczas niepokonane zespoły – Rzeszów – obrońca Pucharu Polski i Konstancin – drużyna głodna sukcesu i z pewnością bardzo podbudowana faktem wyeliminowania z gry „o wszystko” naszych zawodników.
Początek meczu finałowego w niczym nie zapowiadał późniejszych nadzwyczajnych wydarzeń. W pierwszej kwarcie Konstancin w pełni panował na parkiecie, wygrywając tę odsłonę meczu aż czternastoma punktami. Być może tak niespodziewane i wysokie prowadzenie paradoksalnie zaszkodziło naszym sąsiadom „z za miedzy”. W drugiej kwarcie zawodnicy Rzeszowa powoli zaczęli łapać właściwy sobie rytm, by w końcówce tego fragmentu gry całkowicie przejąć inicjatywę na parkiecie. Wprawdzie w połowie meczu obrońcom Pucharu Polski pozostawało jeszcze do odrobienia aż, lub tylko, osiem punktów, lecz to oni dyktowali teraz warunki gry na boisku. Brakujące osiem punktów Rzeszowianie zdołali odrobić już w trzeciej kwarcie i ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się remisowym wynikiem - po 43. Ostanie dziesięć minut było prawdziwym nokautem w wykonaniu Rzeszowa. Konstancin, który po pierwszej kwarcie meczu miał wszelkie podstawy do tego, by czuć się już zwycięzcą dwudniowej rywalizacji, teraz praktycznie nie istniał na boisku. Pierwsze punkty w czwartej odsłonie meczu udało mu się rzucić dopiero w ósmej minucie, wówczas gdy wynik spotkania był już definitywnie przesądzony. Zarówno przebieg całego meczu jak i jego rezultat końcowy 70 : 49, stanowił duże zaskoczenie dla dość licznie w hali zgromadzonej publiczności, a sama dramaturgia spotkania była z pewnością godna finału Turnieju o Puchar Polski.
Królem strzelców turnieju został, tak jak przed rokiem, Rafał Tyburowski z Konstancina, zdobywca w trzech spotkaniach aż 95 punktów.
Puchar „fair-play” przypadł w udziale drużynie z Wrocławia, którego zawodnicy w przeciągu całego turnieju popełnili zaledwie 23 przewinienia.
Głosami sędziów, trenerów i organizatorów wybrano pierwszą piątkę turnieju.
Znaleźli się w niej:
1. Andrzej Macek - Wrocław
2. Radosław Ratkiewicz - Warszawa
3. Jan Cyrul - Rzeszów
4. Robert Wiśnik - Łódź
5. Radosław Stańczuk - Warszawa
Tegoroczny Turniej o Puchar Polski w Koszykówce na Wózkach po raz pierwszy rozegrany został w nowej formule, z udziałem aż sześciu drużyn krajowych. Był to w zasadzie przegląd całego „stanu posiadania” w tej dyscyplinie sportu. Turniej wzbudził dość duże, jak na polskie realia, zainteresowanie wśród zawsze pożądanych przez nas mediów. Warto odnotować, że informację z zawodów przekazywane były w pięciu stacjach telewizyjnych: Panoramie (TVP 2), TVP info, Kurierze Warszawskim (TVP 3), TVP Sport i TVN Warszawa.
Turniej mógł dojść do skutku dzięki wsparciu finansowemu udzielonemu nam przez Urząd miasta stołecznego Warszawy, Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dziękujemy również za daleko idącą pomoc udzieloną nam przez Urząd Dzielnicy Warszawa-Białolęka, Białołęcki Ośrodek Sportu, Dyrekcję Centrum Kongresowego TWINS oraz firmę GTM MOBIL.
Mamy nadzieję, że wszystkie drużyny uczestniczące w tegorocznym Turnieju o Puchar Polski w Koszykówce na Wózkach zechcą przyjąć nasze zaproszenie i wezmą udział również w przyszłorocznych zawodach.
Fot. Jacek Herok i Włodzimierz Karnkowski
Wyniki Turnieju
Faza eliminacyjna
ORTO-RES START Rzeszów - PSSON START Białystok 85 : 26 (39:6, 11:8, 19:8, 16:4)
ŁTRSN INTER-soft Łódź Łódź - WZSN START Wrocław 77 : 41 (22:6, 20:17, 14:8, 21:10)
ŁTRSN INTER-soft Łódź Łódź - PSSON START Białystok 68 : 14 (25:3, 8:6, 20:3, 15:4)
IKS GTM Konstancin - WZSN START Wrocław 62 : 51 (18:12, 10:12, 14:16, 20:11)
ORTO-RES START Rzeszów - ŁTRSN INTER-soft Łódź 51 : 70 (23:12, 19:8, 13:10, 15:21)
KSN START Warszawa - IKS GTM Konstancin 50 : 63 (18:11, 9:14, 11:21, 12:17)
Faza finałowa
WZSN START Wrocław - PSSON START Białystok 90 : 18 (24:4, 20:4, 22:6, 24:4)
KSN START Warszawa - ŁTRSN INTER-soft Łódź 52 : 44 (9:6, 13:14, 12:10, 18:14)
ORTO-RES START Rzeszów - IKS GTM Konstancin 70 : 49 (6:20, 20:14, 17:9, 27:6) zapraszamy również na strony:
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/55487
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/54200